Niepełnosprawność to część mnie, ale nie cała ja
Kiedy ktoś patrzy na mnie po raz pierwszy, prawdopodobnie zauważa wózek. To właśnie on jest widoczny na pierwszy rzut oka. Czasami mam jednak wrażenie, że dla niektórych osób wózek staje się wszystkim, co o mnie wiedzą. Jakby określał moją osobowość, możliwości, marzenia, a nawet to, kim mogę być.
A przecież za wózkiem jest człowiek. Jestem ja — Hanna.
Jestem kobietą, mamą, osobą, która ma swoje marzenia, zainteresowania, emocje, plany i pragnienia. Mam swoje mocne strony, ale również słabości. Potrafię się cieszyć, śmiać, wzruszać, martwić i mieć gorsze dni. Popełniam błędy, uczę się i próbuję iść do przodu, nawet kiedy nie wszystko układa się tak, jak bym chciała.
Moja niepełnosprawność jest częścią mojego życia, ale nie opowiada całej mojej historii.
Codzienność, której nie zawsze widać
Od urodzenia żyję z przepukliną oponowo-rdzeniową, czyli rozszczepem kręgosłupa. Poruszam się na wózku i wiem, że codzienne życie potrafi stawiać przede mną wyzwania, o których wiele osób nawet nie pomyśli.
Czasami przeszkodą są schody, niedostępne miejsce albo brak możliwości swobodnego wyjścia z domu. To, co dla kogoś jest zwykłą czynnością, dla mnie może oznaczać konieczność planowania, szukania rozwiązania i zastanawiania się, czy w ogóle będę mogła coś zrobić.
Są chwile, w których chciałabym po prostu wyjść, załatwić swoje sprawy, odwiedzić kogoś albo pójść tam, gdzie mam ochotę, bez wcześniejszego analizowania wszystkich przeszkód.
Nie zawsze jest to możliwe.
Nie oznacza to jednak, że nie mam potrzeb, marzeń czy prawa do samodzielnego decydowania o swoim życiu. Nie oznacza też, że chcę, aby ktoś robił za mnie wszystko tylko dlatego, że poruszam się na wózku.
Chcę mieć możliwość decydowania, co zrobię sama, a kiedy poproszę o pomoc. Chcę być traktowana z szacunkiem i mieć przestrzeń na własne wybory.
Bo samodzielność nie zawsze oznacza, że człowiek musi zrobić wszystko bez niczyjego wsparcia. Czasami oznacza przede wszystkim możliwość decydowania o sobie.
Jestem mamą, kobietą i człowiekiem z marzeniami
Jestem mamą Oliwiera. Macierzyństwo jest ważną częścią mojego życia. Tak jak każda mama mam swoje troski, obowiązki, radości i chwile, w których zastanawiam się, czy postępuję właściwie.
Niepełnosprawność nie sprawia, że przestaję być mamą. Nie odbiera mi miłości do dziecka, odpowiedzialności ani chęci zapewnienia mu bezpieczeństwa i dobrego życia.
Oczywiście, niektóre rzeczy muszę organizować inaczej. Czasami potrzebuję więcej czasu, a czasami muszę poszukać rozwiązania, które będzie dostosowane do moich możliwości. Ale inny sposób działania nie oznacza, że moje starania są mniej ważne.
Jestem również kobietą, która chce się rozwijać. Interesują mnie emocje, relacje międzyludzkie i psychologia. Chciałabym zdobywać wiedzę, pomagać ludziom poprzez rozmowę i dzielenie się doświadczeniem, a także realizować swoje plany.
Mam prawo do miłości, bliskości, szczęścia i odpoczynku. Mam prawo czegoś nie wiedzieć, czegoś się bać i czasami potrzebować wsparcia.
Nie muszę codziennie udowadniać, że jestem silna. Nie muszę być inspiracją dla wszystkich wokół. Nie muszę pokazywać, że potrafię wszystko.
Mam prawo po prostu być sobą.
Nie chcę litości. Chcę zrozumienia.
Nie oczekuję, że każdy będzie wiedział, jak wygląda życie na wózku. Nie oczekuję też, że wszyscy zrozumieją moje doświadczenia bez rozmowy.
Chciałabym jednak, żebyśmy nauczyli się patrzeć na drugiego człowieka z większą otwartością.
Zamiast zakładać, że ktoś jest bezradny, możemy zapytać, czego potrzebuje. Zamiast od razu oferować pomoc, możemy dać mu możliwość samodzielnego działania. Zamiast oceniać czyjeś życie na podstawie kilku sekund obserwacji, możemy spróbować poznać tę osobę.
Nie chcę być postrzegana wyłącznie jako ktoś, komu jest trudno. Moje życie to nie tylko bariery i ograniczenia. Są w nim również zwyczajne sprawy, radości, relacje, plany i małe sukcesy, które dla mnie mają znaczenie.
Nie potrzebuję litości. Potrzebuję szacunku, dostępności i możliwości podejmowania własnych decyzji.
I myślę, że każdy człowiek, niezależnie od swojej sytuacji, chce być widziany jako ktoś więcej niż jedna cecha, jeden problem czy jedno doświadczenie.
Czy sama zawsze potrafię o tym pamiętać?
Nie będę udawać, że każdego dnia patrzę na siebie z pełną akceptacją. Są chwile, kiedy pojawiają się wątpliwości. Kiedy zastanawiam się, czy jestem wystarczająca, czy poradzę sobie z kolejnym wyzwaniem i czy inni potrafią zobaczyć we mnie to, co ja sama chciałabym, żeby dostrzegli.
Czasami łatwiej zauważyć własne ograniczenia niż możliwości. Łatwiej skupić się na tym, czego nie możemy zrobić, niż na tym, co nadal jest przed nami.
Ale uczę się, że moja wartość nie zależy od tego, ile jestem w stanie zrobić w ciągu jednego dnia. Nie zależy od tego, czy jestem zawsze silna, czy radzę sobie bez pomocy ani od tego, co ktoś pomyśli, kiedy na mnie spojrzy.
Nie muszę zasługiwać na szacunek poprzez udowadnianie swojej samodzielności. Nie muszę być idealna, żeby być wartościowa.
Mam prawo rozwijać się we własnym tempie. Mam prawo zmieniać zdanie, popełniać błędy i zaczynać od nowa.
I Ty również masz do tego prawo.
Dlatego powstała „Hanna bez barier”
Chcę, żeby to miejsce było przestrzenią, w której będziemy rozmawiać o człowieku — nie tylko o jego niepełnosprawności, ale też o emocjach, samoocenie, relacjach, pomaganiu i codziennych trudnościach.
Chcę dzielić się swoimi doświadczeniami, pisać o tym, co jest dla mnie ważne, i poznawać historie innych osób.
Nie mam odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie jestem psychologiem ani terapeutką. Jestem osobą, która chce się uczyć, rozwijać, słuchać i rozmawiać z szacunkiem o tym, co przeżywamy.
Wierzę, że nie musimy mieć identycznych doświadczeń, żeby próbować się zrozumieć. Nie musimy przeżyć tego samego, żeby okazać komuś życzliwość.
Czasami wystarczy zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na drugiego człowieka inaczej niż dotychczas.
A Ty? Czy pozwalasz innym zobaczyć, kim naprawdę jesteś?
Każdy z nas nosi w sobie jakąś historię. Czasami są to doświadczenia, o których mówimy otwarcie. Innym razem ukrywamy je za uśmiechem, codziennymi obowiązkami albo słowami „wszystko w porządku”.
Może ktoś ocenia Cię przez wygląd. Może widzi tylko Twoje błędy, trudności albo to, czego jeszcze nie osiągnąłeś. Może sam czasami patrzysz na siebie przez pryzmat tego, czego Ci brakuje.
Chciałabym Ci przypomnieć, że jesteś czymś więcej niż tym, co inni potrafią w Tobie dostrzec. Jesteś czymś więcej niż swoją przeszłością, trudnościami, ograniczeniami czy opinią drugiego człowieka.
Nie musisz być taki jak wszyscy. Nie musisz spełniać cudzych oczekiwań, żeby zasługiwać na szacunek.
Niepełnosprawność to część mnie, ale nie cała ja. A co jest częścią Ciebie, ale nie definiuje całego Ciebie?
Jeśli masz ochotę, podziel się swoją refleksją w komentarzu albo napisz do mnie przez zakładkę „Kontakt”. Chętnie poznam Twoją perspektywę.
Bo wierzę, że za każdą historią stoi człowiek, którego warto poznać.
Nie oceniam. Słucham. Wspieram.
Hanna ❤️
