Czy naprawdę jestem wystarczająca?
Czy zdarza Ci się patrzeć na siebie i zastanawiać, czy jesteś wystarczająca? Czy czasami masz wrażenie, że musisz bardziej się starać, więcej dawać z siebie, być lepsza, spokojniejsza, mądrzejsza albo bardziej atrakcyjna, żeby ktoś Cię docenił?
Może porównujesz się z innymi. Patrzysz na ich życie, relacje, osiągnięcia i zastanawiasz się, dlaczego im wydaje się łatwiej. Może próbujesz być dla wszystkich dobra, pomagasz, pamiętasz o potrzebach innych, a mimo to w środku nadal czujesz, że to za mało.
A wtedy pojawia się pytanie: czy ja naprawdę jestem wystarczająca?
Chciałabym, żebyśmy przez chwilę się przy nim zatrzymali. Nie po to, żeby udawać, że wszystkie nasze wątpliwości znikną po przeczytaniu jednego artykułu. Chciałabym raczej, żebyśmy spróbowali spojrzeć na siebie trochę łagodniej.
Skąd bierze się poczucie, że jesteśmy niewystarczający?
Nie zawsze rodzimy się z przekonaniem, że jesteśmy gorsi od innych. Czasami uczymy się tego stopniowo, poprzez doświadczenia, relacje i słowa, które słyszymy przez lata.
Może w dzieciństwie częściej słyszałeś, co robisz źle, niż co robisz dobrze. Może ktoś porównywał Cię z rodzeństwem albo rówieśnikami. Może miałeś poczucie, że na uwagę, pochwałę czy bliskość musisz sobie zasłużyć.
Czasami człowiek zaczyna wierzyć, że musi być grzeczny, pomocny, bezproblemowy i zawsze gotowy dla innych, aby zasługiwać na ich zainteresowanie.
Z czasem takie myślenie może stać się wewnętrznym głosem, który odzywa się nawet wtedy, gdy nikt z zewnątrz nas nie krytykuje.
Kiedy popełniamy błąd, słyszymy w myślach: „Znowu mi nie wyszło”.
Kiedy ktoś się od nas oddala, myślimy: „Pewnie zrobiłem coś nie tak”.
Kiedy widzimy osobę, która wydaje nam się piękniejsza, mądrzejsza albo bardziej interesująca, zaczynamy zastanawiać się, czy sami jesteśmy wystarczająco dobrzy.
Ale czy to, że tak o sobie myślimy, oznacza, że to prawda?
Nie. Nasze przekonania o sobie nie zawsze są obiektywnym obrazem tego, kim jesteśmy. Czasami są echem doświadczeń, które nas zraniły.
Dlaczego tak często porównujemy się z innymi?
Żyjemy w świecie, w którym łatwo zobaczyć cudze osiągnięcia, piękne zdjęcia, szczęśliwe związki i sukcesy. Widzimy fragmenty czyjegoś życia i nieświadomie porównujemy je z całą swoją codziennością — również z tymi momentami, których nikomu nie pokazujemy.
Patrzymy na kogoś i myślimy: „Ona jest ładniejsza”, „On ma lepszą pracę”, „Tamci mają szczęśliwsze życie”.
W takich chwilach łatwo zapomnieć, że nie znamy całej historii drugiego człowieka. Nie wiemy, z czym się mierzy, czego się boi ani jakie ma trudności.
Porównywanie się potrafi sprawić, że przestajemy dostrzegać własne mocne strony. Zamiast zauważyć to, co już mamy i kim jesteśmy, skupiamy się na tym, czego — w naszym przekonaniu — nam brakuje.
Sama chcę pamiętać, że każdy człowiek ma inną drogę, inne możliwości i inne doświadczenia. Nie muszę żyć tak jak ktoś inny, żeby moje życie miało wartość.
Nie muszę być taka jak inna kobieta, żeby być wartościową kobietą. Nie muszę mieć takiego samego życia jak inni, żeby mieć prawo do szczęścia.
Czy naprawdę musimy być lepsi od kogoś, żeby móc dobrze myśleć o sobie?
Czy muszę zasługiwać na miłość?
To pytanie może być szczególnie trudne, kiedy zależy nam na kimś i boimy się, że nie jesteśmy wystarczający.
Możemy wtedy próbować dawać z siebie coraz więcej. Być zawsze dostępnymi, szybko odpisywać, przejmować się każdym słowem i zastanawiać, czy nie powiedzieliśmy czegoś niewłaściwego.
Czasami zaczynamy dopasowywać się do drugiej osoby tak bardzo, że zapominamy o własnych potrzebach. Boimy się powiedzieć, co czujemy, żeby kogoś nie przestraszyć. Ukrywamy smutek, żeby nie wyjść na zbyt wymagających. Rezygnujemy z własnych granic, bo wydaje nam się, że w ten sposób łatwiej będzie utrzymać relację.
A przecież bliskość nie powinna polegać na ciągłym udowadnianiu, że jesteśmy warci czyjejś uwagi.
Nie musimy być idealni, żeby zasługiwać na miłość. Nie musimy zawsze wiedzieć, co powiedzieć. Nie musimy nigdy się nie bać, nie mieć wątpliwości ani zawsze radzić sobie ze wszystkim samodzielnie.
Zdrowa relacja potrzebuje zaangażowania obu osób, szczerości, szacunku i przestrzeni na bycie sobą.
Nie możemy zagwarantować sobie, że każdy nas pokocha. Nie mamy też wpływu na wszystkie decyzje innych ludzi. Ale czyjś brak zainteresowania albo zakończenie relacji nie jest automatycznie dowodem na to, że jesteśmy niewystarczający.
Nie każdy człowiek będzie do nas pasował. To nie znaczy, że z nami jest coś nie tak.
A jeśli nie czuję się wystarczająca?
Nie chcę Ci napisać, że wystarczy spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie kilka miłych słów, a wszystkie wątpliwości znikną. Czasami praca nad poczuciem własnej wartości wymaga czasu, cierpliwości i zmiany sposobu, w jaki traktujemy samych siebie.
Możemy jednak zacząć od małych kroków.
Po pierwsze — zauważ swój wewnętrzny głos.
Kiedy pojawia się myśl „jestem beznadziejna”, zatrzymaj się i zapytaj: „Czy to fakt, czy moja ocena siebie w trudnej chwili?”.
Zamiast mówić sobie: „Nic mi nie wychodzi”, spróbuj powiedzieć: „Tym razem mi nie wyszło i jest mi z tym trudno”.
To nie jest oszukiwanie siebie. To oddzielanie pojedynczego doświadczenia od oceny całego człowieka.
Po drugie — przestań mierzyć swoją wartość wyłącznie osiągnięciami.
Nie jesteś wartościowy tylko wtedy, kiedy jesteś produktywny, pomagasz innym albo realizujesz kolejne cele. Masz prawo odpoczywać, mieć gorszy dzień i czegoś nie potrafić.
Po trzecie — zacznij dostrzegać to, co w sobie cenisz.
Nie muszą to być wielkie rzeczy. Może jesteś osobą, która potrafi słuchać. Może jesteś wytrwały, uczciwa, troskliwy albo potrafisz przyznać się do błędu.
Nie musisz mieć wszystkich zalet. Wystarczy, że zaczniesz zauważać te, które rzeczywiście w sobie masz.
Po czwarte — potraktuj siebie tak, jak potraktowałbyś bliską osobę.
Wyobraź sobie, że ktoś, kogo kochasz, przychodzi do Ciebie i mówi: „Czuję, że jestem niewystarczający”.
Czy powiedziałbyś mu, że jest beznadziejny, bo popełnił błąd? Czy uznałbyś, że nie zasługuje na miłość, ponieważ ma gorszy dzień?
Prawdopodobnie spróbowałbyś go wysłuchać i dodać mu otuchy.
Spróbuj stopniowo dawać sobie choć odrobinę tej samej życzliwości.
Nie musisz być idealna, żeby być ważna
Chciałabym, żebyśmy pamiętali o jednej rzeczy: nasza wartość nie jest nagrodą, którą otrzymujemy dopiero wtedy, gdy spełnimy wszystkie oczekiwania.
Nie musimy być idealnymi rodzicami, partnerami, przyjaciółmi ani pracownikami. Nie musimy zawsze podejmować właściwych decyzji. Nie musimy podobać się wszystkim.
Możemy się rozwijać i jednocześnie akceptować siebie na obecnym etapie życia. Możemy dostrzegać swoje błędy, nie nazywając siebie przez nie złymi ludźmi. Możemy chcieć zmiany, nie traktując siebie jak kogoś, kto już teraz jest niewystarczający.
Akceptacja siebie nie oznacza, że wszystko nam się w sobie podoba. Oznacza, że nie odbieramy sobie szacunku tylko dlatego, że czegoś jeszcze się uczymy.
Ja również chcę o tym pamiętać. Chcę uczyć się patrzeć na siebie nie tylko przez pryzmat trudności, ograniczeń czy tego, co chciałabym jeszcze osiągnąć. Chcę widzieć w sobie człowieka, który ma prawo do marzeń, miłości, rozwoju i odpoczynku.
I chciałabym, żebyś Ty również dał sobie takie prawo.
Na koniec chcę Cię o coś zapytać
Kiedy następnym razem pojawi się w Twojej głowie pytanie: „Czy naprawdę jestem wystarczająca?”, spróbuj nie odpowiadać sobie od razu krytyką.
Zatrzymaj się na chwilę.
Może nie wszystko układa się tak, jak chcesz. Może popełniłeś błąd. Może ktoś Cię zawiódł, a Ty nadal próbujesz zrozumieć dlaczego. Może jesteś zmęczony ciągłym staraniem się o akceptację.
Ale nie musisz rozwiązać wszystkich problemów dzisiaj. Nie musisz stać się innym człowiekiem, żeby zasługiwać na szacunek.
Nie jesteś projektem, który trzeba nieustannie naprawiać, żeby zasłużyć na miłość. Jesteś człowiekiem, który zasługuje na szacunek również wtedy, kiedy jest mu trudno.
Dziękuję, że tu jesteś.
Nie oceniam. Słucham. Wspieram. ❤️
Hanna bez barier
